Tata Superbohater!

superman-1070457_1280

Jako iż jest to Dzień Ojca dziś będzie krótko i na temat – czyli tak, jak to u chłopów często wygląda. A przynajmniej – powinno wyglądać.

Po co nam Tatusiowie?

Pomijając wszelkie patologie i zaniedbania ze strony rodziców – które mogą przydarzyć się zarówno mamom jak i tatom – są przede wszystkim po to aby pokazać dziecku…konfrontację.

Taka naszła mnie dzisiaj myśl.

Zarówno mama jak i tata przekazują dziecku olbrzymi bagaż miłości oraz wiedzy. Dzielą się pasjami, ostrzegają przed życiem na zasadzie własnych doświadczeń.

Jednakże jak mówi cytat (O. Theodore Hesburg):

„Najważniejsze, co ojciec może zrobić dla swoich dzieci, to kochać ich matkę.”

Jak to rozumieć w praktyce?

My kobiety jesteśmy jak otwarte morze. Niezbadane. Mamy zmienne nastroje co najmniej sześć razy w miesiącu. Podczas jednej tylko reklamy w TV płaczemy, śmiejemy się, prychamy z niezadowolenia. Planujemy przyszłe wakacje nie mając pomysłu na jutrzejszy obiad. Że nie wspomnę o byciu na wiecznej diecie, o pustej szafie, która pęka w szwach czy problemach z odróżnieniem lewej od prawej strony*.

I nasz mężczyzna a zarazem ojciec naszych dzieci ma często nie lada wyzwanie. Nie jest przecież z kamienia, ma swoje zdanie, marzenia, plany i obawy. I konfrontuje się na nami codziennie, niemal w każdej sprawie.

Tatusiowie są po to, aby dziecko widziało, że konfrontacja to nie tylko walka, krew, pot i łzy. Że słowo to niesłusznie jest nacechowane negatywnie.

Tatusiowie uczą dzieci, że w życiu trzeba patrzeć dalej i głębiej, przez okulary miłości. Jeśli kogoś kocham i buduję z tym kimś dom – zawsze będę się starać rozumieć, wysłuchać i pozostając wolnym – dawać wolność drugiej osobie. Wtedy dopiero rodzina oddycha.

Tatusiowie pokazują, że konfrontacja zakończona rozmową, kompromisem i całusem – jest twórcza.

Wszystkim Tatusiom w ten dzień życzę, aby pomimo trudów i zmęczenia, biegania między domem a pracą, zamartwianiem się
o rzeczy mniejsze i większe – pamiętali, że ich peleryny Superbohaterów nie wypłowiały, nadal dumnie powiewają na wietrze.

A dzieci z dołu pytają:

- To ptak?

- To samolot?

- Nie. To mój Tata.

*Powołuję się tu tylko na mój, osobisty, pokręcony przykład :).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>