Zawiesina.

Postanowiłam „zawiesić” bloga.

To tak na szybko. A teraz dłużej, ponieważ stałym czytelnikom jestem winna wyjaśnienia.

Mam za sobą wiele blogów – te dziecięce, te młodzieńcze, w końcu te mamine. Potrzeba pisania zawsze była we mnie bardzo duża – mimo, iż miałam problemy z napisaniem matury z języka polskiego. Wskakiwanie we wcześniej ustalone ramy nie każdemu przychodzi łatwo.

Także pisałam, opowiadania, historyjki, bajki, przemyślenia – do szuflady lub na bloga. Z czasem pisanie
o maminym świecie było formą autoterapii. Tak, tak – matki czasem potrzebują czegoś w rodzaju terapii, aby wygadać się ze wszystkich nowych bolączek.

Nastał jednak moment, kiedy moja terapia dobiegła końca. Już nie muszę się „wygadywać”. Moje dzieci urosły i dawne wielkie problemy zmalały na rzecz nowych. Jednak ja sama zmieniłam się na tyle, że nie potrzebuję już o nich rozpisywać. Powiem więcej,  czytanie o rozszerzaniu diety, pierwszych krokach czy ząbkach już mnie tak nie pociąga – to myślę naturalne w sytuacji, gdy moje dzieci „nareszcie” śpią, jedzą, mówią i załatwiają się w toalecie jak ludzie.

Popadłam w stagnację. Pisać jest niby zawsze o czym, ale chęci jakoś zmalały na rzecz… czegoś więcej.

Dzięki motywacji najbliższych i mojej osobistej Motywatorki zaczęłam spełniać jedno z moich marzeń. Postanowiłam skupić się na nim w 100%. Nie wiem czy się uda, czy udźwignę brzemię, nie wiem czy nie zatęsknię za pisaniem na blogu. Dlatego do końca roku zawieszam nowe posty. A co przyniesie życie – zobaczymy. Blogów parentingowych są setki. Póki co nie chcę być dla nich konkurencją. Czy kiedyś zechcę – czas pokaże. Teraz przyszła pora na marzenia.

Spełniajcie marzenia. One bez Was nie dadzą rady.

Trzymajcie kciuki i do zobaczenia !

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *